słucham POlka i myślę o dościąganiu dyskografii Dylana. znowu mi dużo muzyki potrzeba.
w sklepie dla plastyków nareszcie doznałam objawienia za pośrednictwem pani sprzedawczyni - odnośnie używania konturówek do szkła do robienia napisów na kartkach świątecznych:D przełom, drodzy Państwo, przełom w moim życiu - prawie jak rewolucja neolityczna!
pracy coraz więcej i więcej. choć owszem, miło mi, kiedy słyszę, że któraś pani dyrektor słyszała o mnie od innej i bardzo chce, żebym i u niej pracowała. mam nadzieję, że nie zawiodę zaufania i dzieciaczki istotnie będą coś umiały pod koniec roku. mam nadzieję, że ogarnę to wszystko, że dam sobie radę.
w piątek odebrałam swój dyplom i suplement do dyplomu:-)
pościg za OC już chyba pozytywnie rozstrzygnięty. nie zdajecie sobie sprawy jak trudno znaleźć dobrą <czytaj: tanią;-)> ofertę dla klienta indywidualnego. owszem, wszystko pięknie ładnie jeśli ubezpiecza się np. dzieci w szkole i nauczycieli dodatkowo. albo kiedy nauczyciele w większej grupie się ubezpieczają. ale kiedy przychodzi taki bidny tygrysek to się okazuje, że z 30-40zł na rok stawka rośnie do 200-300zł. i to jest różnica, zwłaszcza dla mojej kieszeni.
czytam “White Teeth” Zadie Smith <a właściwie już kończę> i jestem zachwycona! najgoręcej polecam wszystkim. podobno tłumaczenie jest gorsze, ale myślę, że warto i tak. jest to historia o różnokulturowych emigrantach w Anglii, o ich problemach z tożsamością, z religią, z odnalezieniem siebie, z wychowaniem dzieci według jakichś własnych moralno-religijnych wyznaczników. wszystko to ubrane w pełne humoru i czaru historie opowiadane z różnych perspektyw - czasem punktem centralnym jest ojciec-muzułmanin i jego konflikt z dziećmi, które nie chcą podążać tą samą droga; czasem jest to jamajska dziewczyna, która wybrała najpowszechniejszą drogą ucieczki od fanatycznie religijnej matki - ślub z niemal obcym człowiekiem; czasem to dzieci, które nie należą ani do jednej kultury ani do drugiej, poszukują swojego miejsca poprzez integrowanie się z Anglikami, próby udawania kogoś innego. gorzkie rozczarowania, chwile radości. nad wieloma miejscami się uśmiechałam, nad wieloma myślałam, wiele mnie oczarowało. polecam!
z dawnych uzależnień - herbata z owoców leśnych. <no dzieci, kto pamięta jak jest jeżyna? powtarzamy głośno: BLACKBERRY:D>
i tylko wciąż organizacji brak, wciąż wszystko na wariackich papierach. ale pozytywnie - a tyle lat właśnie o to chodziło. może to nie prosta, ale całkiem ładne widoki z tych zakrętów;-)
na dziś koniec - na jutro trzeba przygotować płytę z kolędami i kserówki okołoświąteczne:-)
Ostatnie Komentarze